b4Zdawać by się mogło, że w obecnych czasach nie istnieje taka rzecz, jak cenzura. Demokracja, wolność słowa, całkowita swoboda wypowiedzi.. Co za mylne wrażenie! Dziś na pierwszym miejscu stawiana jest poprawność. Poprawność polityczna, poprawność poglądowa. Mało kto odważy się powiedzieć na antenie radia lub telewizji czegoś, bo może być dla kogoś niewygodne. Dlatego też coraz mniej widzimy programów nagrywanych na żywo. A nawet jeśli w rogu telewizora pojawia się znaczek „na żywo”, nie zawsze musi być to prawda. Media każą nam trwać w zakłamaniu. Osoby, które mają na tyle odwagi i samozaparcia, by wypowiadać się zgodnie ze swoimi poglądami, a nie powszechną poprawnością, muszą liczyć się z tym, że ich wypowiedzi zostaną wycięte, usunięte, lub przycięte w ten sposób, że kontekst zdania będzie zupełnie inny niż zamierzony. Ktokolwiek, kto powie coś niezgodnego ze zdaniem przyjętym przez masę, jest szykanowany, oskarżany o obrazę poglądów, a nierzadko religii, symboli. Możesz myśleć sobie, że nie lubisz tego, i tego, że nie zgadzasz się z czymś, ale absolutnie nie możesz mówić o tym głośno, a już na pewno nie przed milionami słuchaczy i widzów. Tak zostaliśmy wytresowani i widać jest nam z tym całkiem dobrze, bo głosów sprzeciwu jest niewiele. Zbyt niewiele, by zrobić z tym cokolwiek. A przekleństwa w mediach? A gdzie tam! Nie może ich być absolutnie. Zdarzają się w programach po dwudziestej drugiej lub po północy, ale nikt nie powie ich w programie na żywo ani w porannych wywiadach. Ludzie w telewizji stają się kimś, kim nie są wcale. Oczywiście nikt nie wymaga, by włączając telewizję czy radio, słyszeć same przekleństwa zamiast wypowiedzi (przecież odbiorcami są także dzieci), ale wypadałoby pozwolić obywatelom na swobodne i szczere wypowiedzi, a nie manipulować nimi do tego stopnia, że wychodzą oni na idiotów. Najlepiej wyłączyć radio, telewizję i nie czytać gazet i ufać tylko swoim własnym obserwacjom świata- tego nie można ocenzurować. A może można? Oby takie czasy nie nadeszły.